I.
Mam już parę lat
powąchałem świat
i zapaszki różne jego znam
wchodzę tutaj i
stojąc w świetle drzwi
czuję kto filozof, a kto cham

W lustra garderobie
sprawdzam dłonie obie
znów zakładam te kanciaste spodnie
czerń koszuli lśni
pierwsza struna drży
jest tak subtelnie i pogodnie

REF.
Koncert
zaśpiewam zaraz cichy koncert
o umajonej kwieciem łące
o tej miłości i rozłące

Koncert
dźwięki i słowa, te płonące
te znaki losu z człeka drwiące
świeże jak rana i kojące

II.
Młodość prysła już
opadł po niej kurz
teraz ponoć tryskam doświadczeniem
życia twardy głaz
śmieje mi się w twarz
ja chyba raczej się nie zmienię

Ten sceniczny frak
założony wspak
zdaje się podkreślać walor sceny
słów natchniony chór
widzów oczu sznur
wszak przed pracą przecież nie pijemy

III.
Robię pierwszy krok
w ten sceniczny mrok
czuję stonowane pożądanie
pierwszy akord padł
scenarzysta zbladł
czując kreatywne wykonanie

Wreszcie widzę Was
oczu pełen las
wzrok ze światłem gada arbitralnie
sto oddechów nagle
wypełniło żagle
pora zabrzmieć więc spektakularnie